wtorek, 25 września 2007

Ubezpieczenia kredytów hipotecznych

Obecnie w dobie dużej konkurencji na rynku kredytów hipotecznych, banki, tocząc walkę o klienta, prześcigają się w ofertach, tworząc wraz z towarzystwami ubezpieczeniowymi pakiety, w których kredyt hipoteczny połączony jest z różnego rodzaju ubezpieczeniami.

Ostatnie lata to dla rynku kredytów hipotecznych niezwykle gorący okres. Przy tak dużym popycie na nieruchomości korzystamy z coraz większej liczby kredytów hipotecznych.
Tego trendu nie zahamowało wprowadzenie w lipcu 2006 r. tzw. "Rekomendacji S", która ograniczyła dostęp sporej liczbie kredytobiorców do najpopularniejszego i najtańszego na polskim rynku kredytu we frankach szwajcarskich. Wymusiła także korzystanie z droższych ofert w polskim złotym. Na trend ten nie wpłynęły również gwałtownie rosnące ceny mieszkań, domów i gruntów wynikające z małej ich podaży na rynku. W obecnym czasie, gdy rynek pracy jest mało stabilny, a kwoty zobowiązań hipotecznych zaciąganych na długie lata i w dużej mierze na 100% wartości nieruchomości wciąż rosną, nieodzownym atrybutem tego typu produktów stały się zatem różnego rodzaju ubezpieczenia. Mają one dwa główne zadania: chronić potencjalnego kredytobiorcę przed zdarzeniami losowymi mogącymi wpływać na prawidłową obsługę kredytu oraz gwarantować bankom, że odzyskają pożyczone klientowi pieniądze.

Część ubezpieczeń jest wymagana przez banki. Należą do nich znane już większości klientom:

  • ubezpieczenie pomostowe kredytu hipotecznego do czasu uzyskania wpisu do hipoteki,
  • ubezpieczenie nieruchomości od ognia i innych zdarzeń losowych,
  • ubezpieczenia kredytu z niskim wkładem własnym, umożliwiające zaciągnięcie zobowiązania na 100% wartości nieruchomości.


Nowością są natomiast ubezpieczenia stanowiące nieobligatoryjne uzupełnienie i tak już bogatych ofert kredytowych:

  • ubezpieczenie na życie umożliwiające terminową spłatę rat kredytu w przypadku np. śmierci głównego kredytobiorcy,
  • ubezpieczenie od utraty pracy - w przypadku uzyskania statusu osoby bezrobotnej i prawa do zasiłku dla bezrobotnych, towarzystwo ubezpieczeniowe będzie opłacać raty kredytu nawet przez 12 miesięcy,
  • ubezpieczenie kredytów hipotecznych, innych niż złotowe, chroniące kredytobiorcę, przed wahaniami kursów walut,
  • ubezpieczenie od hospitalizacji, w którym ubezpieczyciel gwarantuje spłatę jednej raty kredytu za każdy 7-dniowy pobyt w szpitalu,
  • ubezpieczenie od utraty wartości nieruchomości - daje kredytobiorcy pewność, że nawet przy spadku wartości nieruchomości bank nie będzie miał żadnych dodatkowych roszczeń i nieruchomość będzie wystarczającym zabezpieczeniem umowy kredytu,
  • ubezpieczenie od odpowiedzialności cywilnej i ochrony prawnej, obejmujące odpowiedzialność cywilną za szkody wyrządzone osobom trzecim oraz pokrycie kosztów poniesionych w celu obrony swoich praw,
  • ubezpieczenie typu "DOM Assistance", w którego zakres wchodzi między innymi pomoc techniczna i medyczna w domu.


Różnorodne ubezpieczenia podnoszą jakość proponowanych produktów kredytowych i dają możliwość dopasowania ich do indywidualnych potrzeb klienta. W świetle dynamicznie rozwijających się produktów hipotecznych na znaczeniu zyskuje jakość obsługi, aby potencjalny klient w pełni świadomie wybierał kredyt i mógł korzystać ze wszystkich możliwości, jakie produkt ten oferuje. Przy obecnej hossie na rynku kredytów hipotecznych, gdzie banki upraszczają procedury kredytowe, zwiększając ich dostępność, z pewnością jest jeszcze sporo miejsca na nowe pomysły i rozwiązania w zakresie ubezpieczeń, które pozwolą czuć się bezpiecznie zarówno kredytobiorcy, jak i instytucji udzielającej kredyt.


Źródło: MoneyExpert 16/3/07

środa, 19 września 2007

Czas na e-ubezpieczenia

Sądzę, że już najwyższy czas na to, aby ubezpieczenia na poważnie zaistniały w sieci. Powiem więcej. Jestem przekonany, ze ten rok będzie przełomowy dla kariery ubezpieczeń on-line. Z czego wywodzę to twierdzenie? Przede wszystkim z faktu, który dla obserwatorów polskiego rynku ubezpieczeniowego jest oczywisty. Mianowicie, firmy ubezpieczeniowe ostatnio rzuciły się wręcz na ten, dotychczas dziewiczy rynek dystrybucji swoich produktów, w szczególności ubezpieczeń samochodowych.

Choć, jak powszechnie wiadomo, zaczęło się wszystko od Link4 i kilku projektów bankowo - ubezpieczeniowych, obecnie, poczynając od ostatniego kwartału ubiegłego roku, rozpoczął się istny wysyp ofert direct, w tym oczywiście on-line. I bardzo dobrze. Nic tak, bowiem, nie wpłynie pozytywnie na zainteresowanie tym kanałem sprzedaży, jak duża konkurencja i obecność towarzystw ubezpieczeniowych w internecie i w reklamie.

Chwała, zatem Link4 a ostatnio także takim firmom Axa, czy BRE Ubezpieczenia, za świeże spojrzenie na wiele spraw i odwagę. I nie chodzi tu bynajmniej, tylko o samą innowacyjną formę dystrybucji produktów ubezpieczeniowych. Mam na myśli również nowe elementy, jakie te firmy wniosły na rynek. Chociażby, dotychczas raczej niespotykane w ubezpieczeniach podejście do reklamy, w której zaczęto w końcu kłaść nacisk na korzyści, jakie klient może osiągnąć z takiej czy innej oferty, a nie wyłącznie na jej cechy lub samą markę. Inny przykład to chociażby płatność składki w ratach miesięcznych (dopiero reklama Axy, niejako odświeżyła ten temat w świadomości innych ubezpieczycieli).
Także pozytywnie oceniam coraz większą obecność firm ubezpieczeniowych w reklamie internetowej, która generalnie powinna dobrze wpłynąć na cały rynek.

Najważniejszym momentem dla rozwoju rynku ubezpieczeń w sieci, było jednak nie tyle pojawienie się kilka lat temu Link4 ale, moim zdaniem, niedawne wejście Axy, które chyba uświadomiło innym „powagę sytuacji” i realne zagrożenie dla swojej pozycji (jeśli nie obecnie, to w przyszłości), ze strony tak poważnego konkurenta. Konsekwencją tego, było pojawienie się Allianz Direct i projekty internetowe innych zakładów ubezpieczeń.

Wśród wszystkich tych propozycji, na uwagę zasługuje projekt BRE Ubezpieczenia, który znakomicie wykorzystał związek z mBankiem, jako platformą marketingu i w rezultacie sprzedaży. Tak liczna, lojalna i precyzyjnie scharakteryzowana grupa klientów tego banku, wydaje się być idealnym celem akcji marketingowych BRE Ubezpieczenia.
Zwraca również uwagę to, że firma ta nie ograniczyła się do oferowania własnych produktów, ale poprzez powołanie multiagencji, położyła raczej nacisk na zarabianie na produktach innych towarzystw, co było sporym zaskoczeniem.

Chciałbym zwrócić uwagę jeszcze na jedną rzecz. Ubezpieczenia on-line to szansa na pojawienie się absolutnie nowego dla ubezpieczeń kanału pozyskiwania klientów, charakterystycznego dla sprzedaży internetowej. Mam na myśli tzw. programy partnerskie, które z powodzeniem funkcjonują w handlu internetowym i dystrybucji usług w sieci. Programy te opierają się na współpracy strony internetowej sprzedawcy produktu lub usługi z innymi stronami, serwisami i portalami, które nie zajmują się sprzedażą, ale jedynie promocją tego produktu / usługi i w rezultacie dokonują przekierowania zainteresowanego konsumenta, na stronę sprzedawcy.

Po wzory zastosowania takich systemów, nie trzeba sięgać daleko. Wystarczy spojrzeć na usługi bankowe, które z powodzeniem, od dłuższego już czasu wykorzystują ten kanał promocji i sprzedaży, np. poprzez współpracę z tak dużymi portalami tematycznymi, jak Money.pl czy Bankier.pl, a także szeregiem mniejszych czy zupełnie małych serwisów, wortali a nawet prywatnych stron.

Wreszcie czas na podsumowanie, czyli zadanie kluczowego pytania. Czy Polacy będą masowo kupować ubezpieczenia on-line i jaka czeka je w związku z tym przyszłość?. Nie pozostaje mi powiedzieć nic innego, niż wyrazić swoją wiarę w sukces tego „projektu globalnego”, przyklasnąć mu i mocno trzymać kciuki. Mam świadomość tego, że efekty handlowe mogą, póki co, nie oszałamiać. Jednak klient musi mieć trochę czasu, aby się oswoić się z myślą, że ubezpieczenie można szybko i bezpiecznie wybrać oraz kupić w sieci. A to może trochę potrwać. Ale myślę, że nie tak długo. Jestem naprawdę dobrej myśli, bo przecież w końcu wszyscy wiedzą, że przyszłością całego świata (a nie tylko ubezpieczeń) jest Internet...

Radosław Nowak
serwis www.ExtraUbezpieczenia.pl

wtorek, 11 września 2007

Prywatne ubezpieczenie zdrowotne

Polacy coraz częściej korzystają z oferty prywatnych klinik i przychodni. Mimo, że wiąże się to zazwyczaj z wysokimi opłatami, wielu musi wydać pieniądze, by mieć dostęp do usług medycznych. Nie zawsze można czekać kilka miesięcy, by zrobić niezbędne badania specjalistyczne, czy wyleczyć zęby.

Dlatego wiele firm wykupuje swoim pracownikom specjalne abonamenty medyczne. Stanowią one na ogół specjalny ‘bonus’ motywacyjny, rodzaj premii czy dodatku do zasadniczej pensji.

Zamożniejsze osoby mogą się ubezpieczyć także indywidualnie. Z pomocą im przyszły niektóre towarzystwa ubezpieczeniowe, oferując rozmaite produkty z tak zwanej grupy ubezpieczeń zdrowotnych. Jest to wciąż nowość na polskim rynku. Dotychczas mogliśmy jedynie ubezpieczać się na ewentualną konieczność pobytu w szpitalu, czy od ryzyka zachorowania na poważne choroby. Na dodatek taka usługa na ogół istniała jako dodatek do podstawowego ubezpieczenia na życie. Towarzystwo ubezpieczeniowe nie pokrywało na ogół kosztów zabiegów i badań. Było tak chyba dlatego, że przy niskiej przed laty podaży usług medycznych o wysokiej jakości ceny były ich bardzo wysokie. Ryzyko zachorowania pacjenta lub zrobienia kosztownych badań było natomiast bardzo wysokie. Asekuratorom, za stosunkowo niewielką składkę (a nie mogli jej zawyżać, bo nikt nie skorzystałby z oferty) nie opłacało się wychodzić do klientów z tego rodzaju usługami.

W tzw. nowszych czasach mamy do wyboru indywidualne ubezpieczenia zdrowotne oraz polisy grupowe, które nasz pracodawca będzie mógł wrzucić w koszty uzyskania przychodu firmy. Jest to wyraźna, ale jak na razie jedyna korzyść podatkowa płynąca z tego rodzaju polis. Do wyboru mamy rozszerzoną opcję ubezpieczenia następstw nieszczęśliwych wypadków, świadczenia dziennego pobytu w szpitalu (refundacja kosztów pobytu liczona za każdy dzień) , ubezpieczenie się od kosztów leczenia a także poważnych zachorowań.


Dane dostarcza: